Lifelogging. Sami podajemy nasze dane na tacy różnym korporacjom

Od słuchawek sprawdzających puls po monitorujące wszystko Mother – gadżety chcą o nas wiedzieć absolutnie wszystko.

Artykuł jest częścią dyskusji na temat tego, czy śledzenie naszego życia nie zaszło za daleko. Kliknij tutaj, aby przeczytać opinię Bartłomieja Kossakowskiego.

Zaczęło się dość normalnie: pulsometry i GPS pomagały sportowcom poznawać swój organizm i osiągać coraz lepsze rezultaty. Ale co innego pulsometr dla maratończyka czy pomiar kadencji obrotów dla kolarza, a co innego masa urządzeń, które mają w teorii sprawić, że nasze życie zostanie ulepszone. Ulepszone?

Nie do końca rozumiem, w jaki sposób mierzenie wszystkich moich życiowych aktywności ma mi w czymkolwiek pomóc. Wiedza to dopiero pierwszy krok do działania: mogę się dowiedzieć, że chodzę i ruszam się za mało, ale w zasadzie wiem to i bez aplikacji. Podobnie jest z mierzeniem wypitej codziennie wody (czy piwa i drinków), liczby przespanych godzin, zjedzonych kalorii czy czegokolwiek innego. Dopiero gdy postanowię coś z którymś z tych fantów zrobić, taki gadżet może mi pomóc.

O ile będę go używał do czegoś więcej niż tylko wrzucania co rano na Twittera automatycznej informacji o liczbie przespanych godzin i jakości snu. Poza tym wielkie korporacje z radością przyjmą wszelką ilość danych pozwalających nas lepiej sprofilować jako potencjalnych klientów. Na razie nadal wychodzi im to kiepsko, przynajmniej w moim wypadku, bo Google z Amazonem regularnie proponuje mi zakup
rzeczy, które już wcześniej nabyłem.

Mają jednak usprawiedliwienie w postaci tego, że ciągle wyszukuję ceny różnych produktów na potrzeby Stuffa i wszystkich znajomych szukających pomocy w zakupie gadżetów. W tym momencie zasadne jest zadanie sobie pytania znanego z komiksu (i filmu oraz starożytnego Rzymu) "Strażnicy" ("Watchmen") Alana Moore’a i Dave’a Gibbonsa, czyli lakonicznego: „Kto pilnuje strażników?”.

Po skandalu wywołanym przez Snowdena okazało się, że nie tylko korporacje, z którymi podpisujemy jednostronne umowy (których zresztą i tak nikt nie czyta), mają dostęp do naszych danych i śledzą dokładnie każdy nasz plik i krok, ale że na dokładkę oddały je rządom państw. I tak wizja George’a Orwella z powieści "Rok 1984" stała się faktem, z tą różnicą, że założyliśmy sobie kontrolujące nas urządzenia z własnej woli, nazywając to modą, i jeszcze za to zapłaciliśmy. Genialne i przerażające.

Artykuł jest częścią dyskusji na temat tego, czy śledzenie naszego życia nie zaszło za daleko. Kliknij tutaj, aby przeczytać opinię Bartłomieja Kossakowskiego.

Zobacz również: Telewizor Samsunga z zakrzywioną matrycą

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Technologie:

Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Ekran dotykowy w laptopie – potrzebny czy nie? Thermal throttling - jak nienawidzić coś, o czym się nie wie? Jesteś bezrobotny? Uważaj na serwisy pobieraczkowe, naciągające na oferty pracy Peres. Do czego będziemy używać elektronicznego... nosa? Co Oculus Rift ma w środku? Unboxing i rozkręcanie urządzenia Robot piszący artykuły? Nie wierzmy dziennikarzom - to żadna nowość! Tak to się kończy w Rosji: "rosyjski Facebook" przejęty przez ludzi Putina. Koniec wolności słowa? ThumbTrack. Myszka jak… pierścień Google łączy siły z NASA. Drony z Gwiezdnych Wojen pomogą astronautom na orbicie W Saturnie sprzedali używanego iPada. Razem z danymi poprzedniego użytkownika Celebryci w reklamach robią z nas idiotów? Tylko jeżeli sami tego chcemy Supersmoker. Jeszcze nigdy palenie e-papierosów nie było tak… przyjemne Dell XPS 12 Duo – hybryda idealna? [test] Buntownicy w czasach pokoju i wygody. Gdzie dziś są Anonymous? Płyty winylowe? Zapomnijcie! Współczesny Gramofon łączy się ze Spotify Microsoft kończy ze wsparciem, Windows XP od razu się psuje. Przypadek? Jak empatia może zmienić twój produkt, a nawet cały biznes? O zdrowiu w polskim Internecie SAMSUNG GALAXY S5: Skaner linii papilarnych zhakowany! Micro Phone Lens 150x. Smartfon jak mikroskop?! Przybij piątkę i zapłać. Niestety, na razie nie w Polsce Nowocześni technoemeryci? Trafimy do technologicznego lamusa szybciej, niż się nam wydaje!